Dziennik pokładowy łodzi podwodnej „Czerwony Jakub” dzień trzeci
Oj będzie ciężki dzień pomyślałem. Obudził mnie pierwszy Harnaś. Z jego wyrazu twarzy odczytałem że mamy nowe rozkazy. Przynajmniej tak mi się wydawało. Nauka jazdy Kraków. Powiedział Lukas. Za żadne skarby świata nie miałem pojęcia co to miało oznaczać. Po chwili już wiedziałem. Był to jeden z kolejnych napadów szału komandora Pakuły. Co to ma być, czego on znowu chce pomyślałem i popatrzyłem na przerażoną twarz Harnasia. Komandor chce zrobić jak, to wysyczał prawo jazdy Kraków. Oj będzie wesoło pomyślałem. Trzeba zrobić plan jak to zrobimy. Potrzeba wielu rzeczy i środków. Trzeba będzie doprowadzić komandora do stanu używalności za pomocą środków psychoaktywnych. Dodatkowo potrzebne będzie dużo makijażu aby zrobić Pakułę na człowieka. No przynajmniej żeby sprawiał takie wrażenie. Jakby tego było mało ten osobnik cały czas powtarzał tylko te słowa nauka jazdy Kraków i to mnie przerażało. Jak można kierować łodzią podwodna przy takiej chorobie psychicznej. Ale jego tato admirał Szczepan mu to załatwił i my nie mieliśmy wyjścia. Po prostu dostaliśmy nowego komandora i tyle.
Teraz po zgromadzeniu odpowiednich środków trzeba było wymyślić jak dostaniemy się do Krakowa. Pomysł z płynięciem w górę Wisły raczej odpadał bo jak mieli byśmy ominąć wieloryba w Wiśle? Harnaś wpadł na szczęście na genialny pomysł. Przywiążemy go do rakiety typu patriot i wystrzelimy w Kraków. Prosto w budynek z napisem prawo jazdy Kraków. Teraz trzeba jak nazwiemy tą operacje. Ja wpadłem na to że pocisk będzie nazywał się PAKOGŁOWICA. Lukas ucieszył się i poparł mój projekt. Operacja natomiast miała się nazywać Patriota. Uśpiliśmy komandora i na nawigacji głowicami namierzyliśmy budynek z napisem prawo jazdy Kraków. Zaczęło się odliczanie. 3 2 1 ognia!. I poszedł! Pakogłowica wystrzelona znad Pacyfiku poleciała w stronę Krakowa. Po spełnieniu obowiązków rozluźniliśmy załogę i popłynęliśmy w stronę Haiti aby odrobinę odpocząć. Nie ma to jak dobrze wykonana praca pomyślałem. Po drodze pozwoliłem Harnasiowi wystrzelić jedna rakietę typu Harpoon z głowicą termonuklearna w stronę która mu się spodoba. Wiedziałem o jego ciągotach do oglądania wybuchów i nie mogłem przepuścić takiej okazji aby mu dogodzić.